złośliwy jest ten świat


Pomysł na ten post zrodził mi się w głowie pod prysznicem. Myślę, że nie jesteście zdziwieni. W końcu wiadomo od dawien dawna, że większość wspaniałych pomysłów rodzi się w łazienkach i toaletach, to właśnie tam mamy najwięcej czasu na myślenie. No, ale do meritum...jest godzina 21, od pół godziny staram się uśpić swoje dziecię i w końcu..jest! Wydaje się, że cel został właśnie osiągnięty. Teraz trzeba się cichaczem ulotnić z miejsca akcji. Cicho, niemalże bezszelestnie. Udało się. Co by nie oszaleć ze szczęścia zbyt szybko, odpalam "nianie", tj kamerę z funkcją inwigilowania okolic łóżeczka mojego dziecka. Krzątając się to tu to tam podglądam jeszcze przez 15 minut czy aby na pewno już śpi i na pewno, sto procent. Gdy już utwierdzam się w swoich umiejętnościach Supermamy, kieruję się pod upragniony prysznic. Po całym dniu sprzątania i opieki nad dzieckiem, to jest ta moja nagroda. Szczęście jednak nie trwa zbyt długo.. Otóż to moja pierworodna czekała na właściwy moment, na ten właśnie, w którym to matka nałoży sobie pięknie pachnący szampon na włosy. Czekała z tym smoczkiem w buzi tak długo, żeby to właśnie w mojej chwili dla siebie, chwili wyciszenia i relaksu ostentacyjnie go wypluć. Zaraz potem oczywiście zaczyna się kręcić, sugerując tym samym że zaistniała sytuacja powstała zupełnie "niechcący" ...szlag!! SERIO??? WŁAŚNIE TERAZ!?!? 

Ile razy w takiej sytuacji przyszło wam do głowy, aby użyć soczystego,staropolskiego słowa na K...!? Ile to takich sytuacji spotyka nas w ciągu dnia? Sprzątasz cały dzień, szybko ale i dokładnie między karmieniem a zabawą z dzieckiem, pucujesz, pucujesz. Łazienka czyściutka, zlew błyszczy z daleka. Ale ale, chwila. Wieczorem twój mąż postanawia przyciąć brodę i....tak! Wszędzie pełno tych malutkich króciutkich włosków. Nawet jeżeli on twierdzi, że je dokładnie posprzątał, to one zawsze i tak gdzieś się ukryją i ujawnią jak akurat myjesz zęby.

A jak nastaje pora karmienia? Dziecko jeszcze śpi ale już zaczyna się kręcić Daje tym samym tobie znak, że się rozbudza i matka rzucaj wszystko co robiłaś do tej pory. Masz zatem 5 minut (+- 2 minuty). Jeszcze szybko ostanie siku, herbata, pilot, telefon, książka, wszystko żeby było pod ręką, bo przecież czeka Cię co najmniej 30 minut siedzenia. Dziecko już wyraźnie daje znać, że zaczynasz przeginać z czasem, wiec lecisz pędzisz na łeb na szyje. Siadasz, wszystko ogarnięte, dziecko podłączone do karmienia, ty szczęśliwie odpalasz tv. Masz czas nadrobić zaległości w serialu i co? Dziad pilot spada na ziemie..baterie wypadają i turlają się prosto pod kanapę.....made my day!  Oczywiście akcja w TV zawiesiła się na "Menu" wiec dupa blada, nawet reklam nie pooglądasz. Aaaaaaa! 

A czy jak idziesz do toalety, właśnie wtedy przyjeżdża kurier? Ha! Oni mają jakieś czujki, bo to jest niemożliwe żeby taki pech człowieka spotykał. I jak już ubierasz się do wyjścia, z radością próbujesz udać się na spacer, spocona szybkim ogarnianiem siebie i dziecka. I już jedną nogą jesteś za progiem, kiedy to słyszysz, że twoje dziecko ewidentnie narobiło w pampera. Nie da się zatem wyjść, trzeba przewinąć. Więc rozbierasz siebie i dziecko i dokonujesz rytuału pieluszkowego. Jaka jest twoja pierwsza myśl w tym momencie? NOŻ CHOLERA JASNA, SERIO? TERAZ? :)

Mnożyć takie sytuacje można bez liku. jak sobie radzić z ich odreagowaniem? Trzeba znaleźć swoje zen, chwile dla siebie, chwile wyciszenia. 
Prysznic lub kąpiel, pod warunkiem że w domu jest ktoś jeszcze, kto ogarnie w razie czego ten złośliwy smoczek. 
Książka, jakaś spokojna, wyciszająca, może książka o szczęściu. Ja aktualnie zabieram się za "Hygge. Duńska sztuka szczęścia" Tourell Soderberg Marie. Mam nadzieje nauczyć się doceniać ciepłe i miłe momenty w ciągu dnia. Umieć zatrzymać się, wyłączyć i znaleźć chwilę na hygge.
Drzemka. Zamknij sie na chociaż 15 minut w sypialni, połóż się, zamknij oczy i staraj się nie myśleć o niczym.
Dobra kawa i kawałek ulubionego ciasta. Uspokaja i daje chwile przyjemności, usuwa przykre momenty dnia w sina dal. 
Spacer, może być z psem, może być z dzieckiem. Wyjście z domu i świeże powietrze pomaga przewietrzyć umysł. 
Trochę sportu. Daj sobie od 15 do 30 minut. W trakcie drzemki dziecka albo gdy ktoś inny może się nim zająć, idź pobiegać albo poćwicz w domu. Super sprawdza się joga, czyli połączenie ćwiczeń z medytacją, wyciszaniem. 
A jak nie masz czasu na nic, naprawdę na nic co jest powyżej, użyj klasycznej metody liczenia do dziesięciu. Usiądź, policz powoli...spokojnie. Daje ulgę, na pewno, chociaż na chwilę.






Znajome wam są takie sytuacje? Może macie jakieś swoje ulubione? Podzielcie się, dajmy upust emocji, pisanie o złośliwościach też oczyszcza! :)

Ciepłego dnia!
Ania

You Might Also Like

6 komentarze

  1. Jeju jak ja to dobrze znam :D Ja czasem nawet kojec do łazienki wstawiałam, żeby móc się wykąpać :D Mamy muszą sobie jakoś radzić :d

    Pozdrawiam 22-letnia Mama z bloga http://creamshine.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a to tez już mam za sobą taki wyczyn :P

      Usuń
  2. Przy usypianiu dziecka miałam podobny problem. Niestety albo stety mamy w domu drewniane podłogi i tam, gdzie stało łóżko, deski były wypaczone i zawsze, ale to zawsze zaskrzypiały nieodpowiednim momenci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam dokładnie ten sam problem i uważam to za zdecydowana wadę podłóg drewnianych!

      Usuń
  3. Czytam i otwieram coraz szerzej oczy, bo to jest opisany dokładnie mój dzień sprzed 3 lat:)Sprawa zasypiania, prysznicu,kuriera itp. Teraz mój synuś jest 4 letnim facetem, wiec do opisu dnia dodam jeszcze, że kiedy robię obiad i mam ręce ubrudzone czymś, to syn woła "mamo nie mogę rozpiąć spodni a chce siku" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehe można by takie sytuacje mnożyć ale dobrze wiedzieć, przygotuje się i na takie ewentualności :D

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.