pasmo niespodzianek i kompromisów [mieszkanie z psem]


kto by pomyślał....to była chyba pierwsza myśl wszystkich którzy mnie znają
gdy przyjechali do nas i zobaczyli....psa na kanapie! porozwalane zabawki po całym salonie!
wszechobecna sierść...na podłodze, tapicerce, ubraniach...
jak to się stało? co poszło nie tak?

mieszkanie z psem to praktyka i doświadczenie którego nie zrozumiesz dopóki z nim nie zamieszkasz
coś tak jak z dzieckiem, nasze wyidealizowane myśli o tym jak by to było a potem brutalne zderzenie z rzeczywistością
to się ni jak nie ma do tego co nam się wydaje, jak my to sobie wyobrażamy dopóki tego nie doświadczymy
mieszkanie z psem to pasmo niespodzianek od początku do końca, każdy dzień to nowa historia
najwięcej niespodzianek oczywiście jest na samym początku
kiedy to pies jest jeszcze bardzo młody, wręcz maleńki, taka puchata kulka
i ty, dorosła osoba, świadoma swojej decyzji, prze szczęśliwa i zakochana w tej małej istotce
nagle musicie nauczyć się ze sobą żyć
no i tu pojawiają się schody....wysokie, strome...i cholera, zdecydowanie bardziej pokręcone niż myślisz
nie ma odwrotu, musicie się teraz siebie nauczyć, to była decyzja dorosłej, bardzo rozsądnej osoby i nie ma że boli, należy się zmierzyć z tym wyzwaniem, skoro się powiedziało A, trzeba powiedzieć też B

po jakimś czasie okazuje się że jest gorzej niż myślałaś, inaczej, nie możesz się przystosować, nie potrafisz się odnaleźć we własnym domu
wpadło tu takie małe i wprowadziło zamęt
kręci ci się wkoło nóg, nie odstępuje na krok
piszczy skomle.....masakra!!


przytulasz, głaszczesz jest lepiej, odstawiasz i znowu.....cholera!
nikt nie mówił że będę miała etat 24h! a nie ...chwile....czytałam książkę że niby dzieci tak mają
ale że psy? kurde....to by mógł być uniwersalny poradnik
"jak wychować małego ssaka"
okazuje się że 90% z książki o wychowywaniu dzieci tyczy się też opieki i wychowania psa
jak to możliwe? a no tak że i tu i tu pełnisz rolę matki
śmiem nieco sprostować, co by matki mnie nie zawrzeszczały że jak tak można psa i dziecko razem
wybaczcie kochane mamy, z całym szacunkiem...różnice są ale zasada jest ta sama
miałam to szczęście żeby obserwować rok dorastania naszego szczeniaka i dziewczynki, jego rocznej koleżanki, kompanki w zabawach i brojeniu - to jest dopiero para wybuchowa :)
problemy zarówno w jednym jak i drugim przypadku się pokrywały


szczeniak jak jest mały póki nie ma szczepień musi być w domu, w tym też domu się załatwia
najpierw gdzie popadnie, potem zaczynasz stosować metodę na maty (dziecko-pieluchy) do siusiania
jak się nauczy siusiania na maty to już jest rekord świata
masz wrażenie że wygrałaś los na loterii! 
ile radości, ile miej przypadków wdepnięcia przypadkowo w małe siu gdzieś tam ukradkiem zrobione przez malucha
takich małych sukcesów jest coraz więcej
pierwsze si na dworze, pierwsza kupka, jedzenie, spanie w czasie gdy trzeba spać, pierwszy siad
ah, serce rośnie!

osiągasz ten moment, mniej więcej po roku, kiedy to pies jest już w zasadzie wychowany
nauczony podstawowych komend, wie kiedy spacer, kiedy spać na co reagować, ekstra!
słucha się ...mniej lub bardziej, załatwia na dworze..ale ...przecież nowy domownik to nowe zasady
tak, właśnie, to jest to na co człowiek mego pokroju - inżynier pedant, nie może sobie pozwolić
jak to że nagle wszędzie sierść, jak że na kanapie? o nie nigdy w życiu....
do pierwszego wtulenia...i już, kanapa jest jego, sierść na kanapie...no trudno, dużo nie ma
się odkurzy i jakoś to będzie ale do sypialni to na pewno nie....a może, się tak tuli, dooobra
i nagle się orientujesz że ta sierść na kanapie i w kącie korytarza, zabawki na środku salonu, jego kocyk zwinięty w kłębek, kawałek kości pod łóżkiem...nie przeszkadzają aż tak
można z tym żyć no i w zasadzie to nad tym panujesz, bo przecież w każdej chwili można to szybko ogarnąć
tak! to jest ta wypracowana technika i to nauczenie się siebie, te kompromisy
to co wolno, to czego nie wolno
technika panowania nad chaosem - co dwa dni odkurzanie, pranie legowiska - raz na 2 tygodnie
zabawki? rach ciach ciach i wszystkie w jednym miejscu - pod warunkiem że ma ich max 5! :)
jedzenie i woda zawsze w tym samym miejscu, koc na ulubionym miejscu na kanapie
tadam! jest! jest ! jest! dogadaliśmy się!
szczęśliwy pies i szczęśliwa pani, z nowymi granicami "artystycznego bałaganu"
mój pomocnik w fotografowaniu i pisaniu postów
podczas odkurzania i zwłaszcza gotowania
czworonożny trener personalny, dbający o minimum 3 spacery dziennie, 
raz w tygodniu konkretny długi spacer po lesie, czasem jakiś podbieg, samo zdrowie!

mam ciche wrażenie że to czego nauczył mnie ten mały wariat przyda się w przyszłości
i gdy w końcu nadejdzie mały nowy człowiek, nowy członek rodziny
ja już będę gotowa mentalnie na zmiany i przygotowana na nowe kompromisy




  













a jak to wygląda u Was? podobnie?
a może inaczej? jestem bardzo ciekawa waszej opinii :)

pozdrawiam ciepło!
Ania


You Might Also Like

12 komentarze

  1. Dobrze napisane, w wielu kwestiach wychowanie psa wymaga podobnego podejścia co wychowanie dziecka.
    Jak ktoś nie miał nigdy psa w domu, to trochę bardziej będzie 'uświadomiony' jak to jest gdy ma się takiego psa.

    jest jeszcze kilka rzeczy:
    -trafił Ci się grzeczny pies, taki normalny szczeniak, bez powaznych problemów behawioralnych i tylko się cieszyć, bo pies ze swoimi problemami psychicznymi to dopiero jest udręka
    -masz małego psa, więc sierści jest sporo mniej, niż po huskym
    -mały piesek jak jack russell terrier nie ślini wszystkiego tak jak bokser czy cane corso

    Także, dużo jest też plusów posiadania małego psa o których warto wiedzieć kupując szczeniaka.
    Z dużym psem są zwykle trochę większe problemy, zwłaszcza gdy brakuje mu troszkę wychowania i na spacerach ciągnie, szczeka, ekscytuje się na widok innych psów - dużego psa trudno utrzymać na smyczy, gdy nie był uczony spokojnego reagowania na wszystko co go mija na spacerze. dlatego większego psa trzeba jeszcze dokładniej wychowywać i dużo robić profilaktycznie aby uniknąć problemów, bo wielkiego psa nie da się wziąść pod pachę gdy źle się zachowuje.

    Masz super psa :) pozdrawiam
    Michał
    http://www.szkola-doberman.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Mam kompaktowego psa :) jak trzeba biorę go ze sobą i nie rzuca się mocno w oczy, dopóki oczywiście mam go np na rekach :) sierść u Jack Russella jest jak igiełki, wbijają się wszędzie i we wszystko, w grupie nie tworzą kul sierści, to fakt;
      nasz też niestety na widok innych psów szczeka, co gorsza, małe olewa, bardziej podoba mu sie "gra słowna" z właśnie husky czy owczarkiem, ekstra jest jak jest amstaf lub doberman (ja mam mikro zawał a on na nie ujada....masakra!) także nie jest tak że jest bosko, zawsze może być lepiej ;)

      Usuń
  2. Nasza kochana Roi wpadała w nasze życie i zadomowiła się na całego. Pierwsze były dzieci - rok po roku więc pies juz tak nam życia do góry nogami nie przewrócił ale i tak nie wyobrażam sobie naszego domu bez tej małej mordki :-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Jak nie ma psa to jest taka pustka w domu...z psem jest więcej frajdy i zabawy! :)

      pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Nie mam jeszcze dzieci, pasa ani kota, ale mam 12 lat młodszego brata i kilka psiaków, które w rodzinie się przewinęły. Wiem jak to może wyglądać od kuchni, znam te dobre i złe strony ;) Jakieś 10 lat temu chodziliśmy z naszym Szamirem na spacery, Szamir był NIE na smyczy, a na łańcuchu.... Nie, nie dlatego, że byliśmy tacy okrutni, Szamir po prostu był taki wielki i nieokrzesany, że zerwał wcześniej chyba z 10 smyczy. Adoptowałyśmy go z mamą jak miał rok. Pewnego dnia zerwał nawet ten łańcuch i przy okazji złamał mamie palec... Ta ekstremalna historia została tutaj przeze mnie przytoczona, po żebyś wiedziała, że ROZUMIEM CIĘ ;):)! O bracie nie będę się rozpisywać bo to Diabeł Tasmański, UKOCHANY!!!, ale diabeł i choć ma już teraz 19 lat to wciąż absorbuje sobą z tą samą siłą jak miała lat 3 a ja 15 i kiedy wciąż mnie zaczepiał a ja myślałam tylko o tym fajnym chłopaku ;) :P Dobra kończę, bo zaraz napiszę tu post ;) Fajnego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehe skaranie boskie z tymi psami czasem, to prawda, ale przecież tak je kochamy :)

      Usuń
  4. Bardzo dobry tekst! Mam dwoje dzieci i dwa psy, zajmuję się zachowaniami społecznymi psów i uważam, że różnic pomiędzy psami a dziećmi jest niewiele. Udostępniam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hahaha:) Ale jest z niego słodziak:) My mamy kota, matko ile to ja się najęczałam na tą jego wszędobylską sierść, podrapaną kanapę itd. Ale spoko, dzieci brudzą bardziej;)))) Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, szkody są podobne a pies daje tyle radości, nie ma co :)

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.