nowy biały w chałupie


Wiecie co, uświadomiłam sobie ostatnio, że bardzo dawno nie zapraszałam was do siebie. Nawet nie uraczyłam was fotami z domu ozdobionego świątecznie. Tak jakoś ...uleciało. Ale nic to, nie ma tego złego. Teraz nadrobimy, bo się trochę nacykałam. Przy okazji, małe zmiany nastąpiły. Oczywiście powiększył się kącik gier i zabaw Hanuli. Im starsza tym bardziej kombinuje i potrzebuje większego pola do popisu. Ale co się dziwić, niebawem stracę salon. A no i właśnie, a propo. Zmiany właśnie z tym się poniekąd wiążą. Nie wiem czy pamiętacie jak wyglądało u nas jeszcze niedawno. Nie bójcie nic, przypomnę. Macie mój kwadrat w wersji jesiennej KLIK i foto porównawcze poniżej. Czaicie o co kaman?


Stoi tam niemalże na pierwszym planie piękny drewniany stół. No cóż, wyleciał. Wyszło na to. że zajmuje nam zbyt wiele miejsca no i bidok marnuje się strasznie. Nasza dwójka i Hanula nie wykorzystuje jego walorów wystarczająco dobrze. U nowych właścicieli odzyska lata świetności, znalazł się w dobrych rękach i to właśnie te ręce wykorzystają na pewno w 100% jego walory, głównie wielkość. A co u nas? Nowy biały! Wpasował się myślę całkiem nieźle. A widzicie te piękne krzesła? Uratowane przed wyrzuceniem. Lekko odnowione i voila! Myślałam z początku żeby smyrnąć je na biało, ale jak tak teraz patrzę to nic nie zmieniam, zostają jak są. Super się wyróżniają no i mają w sobie to coś. Jak wam się to widzi?
A cały salon, no cóż, jak jest słonko to jasność bije po oczach. Ale lubię tę moją biel. Mogę sobie na tej bazie nieźle poszaleć z dodatkami i tekstyliami. A myślicie, że co ja mam  tej komodzie? :D  
No i moje oczko w głowie, które pozwala na szybkie foty podczas drzemki. Jakoś mnie z tymi swoimi zabawkami nie kuje mocno w oczy. Chyba się przyzwyczaiła. Tym bardziej, że ja jej zabawek nie kupuje i chyba wszystkie to sprawy nabyte. Co zrobić, taki los.
Miszcz Fazi też pięknie pozował jak zwykle na swoim stanowisku. U was też pies żyje jak panicz, czy tylko nasz taki rozpuszczony jak dziadowski bicz :)?
Zapraszam na rundę po naszym salonie.


















I nie ma to tamto, kącik zabaw pstrokaty. Nie ma, że biel, szarość...ale czego się nie robi dla dziecka :)



I jak wam się podoba nasz salon? Macie ochotę wpadać do nas częściej? Trzymajcie się ciepło i zdrowo, bo coś ostatnio nie gra na łączach.
A...wiecie może co zrobić z gwiazdą betlejemską po świętach? Skubana trzyma się całkiem nieźle a żal wyrzucać...


You Might Also Like

6 komentarze

  1. bardzo fajny salonik, przytulnie. pies mega :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zmiana stołu bardzo pozytywna :) Wiadomo szkoda drewna, ale rzeczywiście trochę przytłaczał. A tak w ogóle to bardzo wiosennie już u Ciebie, na moment zapomniałam o śniegu za oknem :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie wiosna następuje zaraz po wyrzuceniu choinki więc to najdłużej trwająca pora roku w moim domu. Co do stołu, ten też drewniany, skubny ciężki jak cholera 😜

      Usuń
  3. Wygląda bardzo świeżo. Super sie komponuje !

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.